" Co ja tutaj robię..?"
Jak ten Husky pasuję do tego, co mnie otacza, ale..
Jaki mam wybór?
..
Prawie dwie godziny obserwowałem bezradnie!, dramat pięknego Husky zaplątanego w środek hałaśliwej imprezy, dla ludzi zabawowej..
Był niesamowity upal, panował straszny hałas, i on Husky, całkiem zabłąkany, krążył w tym MAGLU metodycznie zataczając kręgi..
..ludzie się bali..
Ze sceny Konferansjer kilka razy napominał , aby właściciel wziął Husky na smycz.., bo to niedopuszczalne..- ale do kogo nawoływał?
..jego...Pan porzucił Husky, ale Husky o tym nie wiedział.
Tak, to rozpaczliwy fakt, ach Blaise Pascal !
..
Pies był wyraznie porzucony i zabłąkany.
Krążył, ale nie dal się sprowokować małym ujadaczom..
Krążył, przez dwie godziny w ciagłym ruchu i był dla Canona, najtrudniejszym ujęciem - wręcz niemożliwym!
Co jakiś czas podbiegał do brzegu Zalewu, i chłeptał trochę brudnej wody, chłodził się..
..
Patrzałem jak urzeczony, ale ujmowałem real imprezy, ..lecz co trochę widziałem Husky..jak przemykał , kluczył w tym tłumie równym, płynnym biegiem; to było najpiękniejsze i straszne.
..
Pod koniec, około 16.40 , gdy już wszystko dobiegało końca, a Mażonetki dawały ostatni popis - zrozumiałem, że ten Husky jest dokładnie w takiej samej sytuacji jak ja..
..lecz już było za pózno..
..Tyle ujęć jakie zrobiłem, były jak moje poczynania..ale czas minął, a w realu oprócz tego, jakże dobitnie dając odczuć o co tutaj chodzi,,na karcie w Canonie wyczerpała się pamięć..
..ach Blaise Pascal, czas chyba istnieje! skoro nic się nie da odwrócić, lecz tylko wspominać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz